Po pokazie w Koninie, Polska

Po pokazie w Koninie, Polska

Konin jest miastem, którego historia sięga 1293 roku. Ze swoją długą historią, dziś miasto jest głównym ośrodkiem Konińskiej Kotliny Węgla Brunatnego we wschodniej Wielkopolsce.

Miłosława Stępień, lokalna działaczka społeczna i polityk, opowiadała o problemach, z jakimi boryka się cały region z powodu wyczerpania się zasobów węgla. Duża część Konina powstała w czasach komunizmu, w latach 60. i 70. ubiegłego wieku. To właśnie wtedy powstały duże bloki mieszkalne, w których mieszkały tłumy górników i pracowników elektrowni, pochodzące niemal z całego kraju. W ciągu tych 20 lat liczba mieszkańców miasta zwiększyła się czterokrotnie. Wiedza o konińsko-koło-tureckim zagłębiu węglowym jest częścią elementarnej wiedzy geograficznej tutejszej ojczyzny.

Prawie każdy Koninian ma w swojej rodzinie kogoś, kto pracował lub nadal pracuje w kopalni lub elektrowni. Dlatego, gdy coraz trudniej jest mówić o kopalniach i elektrowniach jako o motorze rozwoju regionu, trudno też mówić o zmianach, które już zaszły bez silnych emocji i goryczy ludzi pamiętających okres świetności miasta.

Od końca lat 80. do 2005 r. zatrudnienie w kopalniach i elektrowniach spadło o 40%. W regionie występuje wysoka stopa bezrobocia, ale jednocześnie wielu, zwłaszcza młodych ludzi, emigruje. W samym Koninie od 83 tys. w szczytowym okresie w 2000 r. do 75 tys. w 2016 r., przy czym najgorszy scenariusz przedstawia wizję, że w 2050 r. w Koninie będzie mieszkać tylko 40 tys. osób.

Kiedy w krajach zachodnich niektóre media mówią o sukcesie z zamykaniem kopalń lub o takich planach (np. Niemcy, Wielka Brytania) w Polsce przedstawiany jest jako sukces, wiąże się to z tragedią wielu ludzi, którzy tracą pracę. Ponieważ nie znają oni żadnej innej perspektywy. W regionach/ zagłębiach węglowych duże firmy (państwowe od czasów PRL-u) zapewniły pracę i zabezpieczenie społeczne dla całych rodzin. Ludzie przyzwyczaili się do tego, że są odpowiedzialni za swoją działkę, pracują od „od – do” i mają urlopy pracownicze. Największe zakłady w obwodzie konińskim to Zespół Elektrowni „Pątnów-Adamów-Konin” (ZE PAK) – grupa czterech elektrociepłowni opalanych węglem brunatnym w obwodzie konińskim, dostarczająca około 8,5 proc. krajowej mocy 2512 MW. Po 1999 roku nastąpił proces prywatyzacji przedsiębiorstwa. Wiele obietnic nowych właścicieli nie zostało zrealizowanych. Nowe projekty budzą wątpliwości z powodu negatywnych decyzji Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w odniesieniu do planowanej kopalni odkrywkowej w Ościsłowie.

Agata Kuźmińska, specjalistka ds. transformacji w Agencji Rozwoju Regionalnego S.A. w Koninie, zwróciła uwagę, że od dwóch lat widoczne jest zainteresowanie mieszkańców i władców Konina realizacją projektów transformacji energetycznej, nie tylko w zakresie nowych technologii energii odnawialnej, ale także nowych miejsc pracy, transportu, a nawet kultury w myśleniu o nowym sposobie życia bez uzależnienia od węgla.
Dużym sukcesem ruchów społecznych jest deklaracja, że spółka (ZE PAK.S.A.) utworzy na terenach górnictwa węgla brunatnego farmy słoneczne i wiatrowe.

Dyskusja po projekcji filmu

Po filmie odbyła się ciekawa dyskusja z widzami. Pojawiły się głosy, że badania wskazują na wysoki odsetek braku zaufania Polaków do innych ludzi i wątpliwości, czy idea spółdzielni zostanie zaakceptowana. Pojawiło się pytanie, co zrobić, aby ją zmienić? Adam Dzienis, producent i reżyser filmu zaznaczył, że nie zawsze można mówić o swoich wadach. Polacy są przyzwyczajeni do ciągłej krytyki samych siebie. A może trzeba mieć więcej pozytywnej energii i po prostu działać „naprzód”. Chociaż przyznał, że to jest problem. Przykładem może być pierwsza zamojska spółdzielnia „Nasza Energia”, która łatwiej współpracuje z prywatnym biznesem i samorządem niż z mieszkańcami.

Powiedział też, że problem jest ludzki. Przerażające statystyki dotyczące wpływu gazów cieplarnianych na naszą planetę, nie przekonują ludzi do zmiany zachowań, nie posuwają sprawy do przodu. Co posuwa sprawy do przodu? Pieniądze. I używając tego argumentu, możemy dotrzeć do zwykłych ludzi. Podczas naszej dokumentalnej podróży, podczas której przeszliśmy przez pierwsze sześć krajów, ludzie ze spółdzielni powiedzieli nam, że jedynym argumentem, który przekonał ludzi, były pieniądze. – powiedział Adam.

Wśród 7 zasad, którymi kierują się spółdzielnie, jest współwłasność i zwrot pewnego procentu zysku dla swoich członków. I to działa na korzyść ludzi, do których przyłączają się przy budowie instalacji solarnych, wiatrowych czy biogazowych. Ale zaczęli też spotykać się, żeby razem jeść, rozmawiać, budować więzi społeczne między sąsiadami, ale także z obcymi, zaczęli sobie ufać, robiąc coś wspólnie.

Powiedział też, że problem jest ludzki. Przerażające statystyki dotyczące wpływu gazów cieplarnianych na planetę, nie przekonują ludzi do zmiany zachowań, nie posuwają rzeczy do przodu. Podczas naszej dokumentalnej podróży, podczas której przeszliśmy przez pierwsze sześć krajów, ludzie ze spółdzielni powiedzieli nam, że głównym argumentem, który przekonał ludzi, były pieniądze – powiedział Adam.  I za pomocą tego argumentu możemy dotrzeć do zwykłych ludzi.

Dodaj komentarz

Close Menu